poniedziałek, 9 września 2013

Moje włosy po wakacjach

Wakacje dały nieźle popalić moim włoskom i mimo stosowania olei, masek, odżywek i całkowitej rezygnacji z suszarki, stały się suche jak popiół :(
Postanowiłam więc działać radykalnie i zastosować coś profesjonalnego, co przynajmniej częściowo przywróciłoby życie moim "kudełkom". 
I tu mój wybór padł na maskę regenerującą Midollo di bamboo firmy Alfaparf, ale niestety okazało się to totalnym niewypałem (więcej przeczytacie TU). Nie pomogły też moje ulubione produkty, więc zainwestowałam w maski Bingo oraz częstsze stosowanie produktów Dove Repair. I dopiero to pomału zaczęło przywracać blask moim włoskom. Oczywiście recenzje tych kosmetyków już wkrótce :)


3 wrzesień 2013

Dodatkowo w pierwszej dekadzie sierpnia skusiłam się na palmę sabałową i po dwóch tygodniach brania tabletek, zaczęły mi strasznie wypadać włosy - normalnie garściami i mimo, że zaprzestałam jej stosowania dwa tygodnie temu, włosy dalej mi lecą :( i nie pomagają żadne preparaty witaminowe, ani wcierki. Być może to też zbieg okoliczności i wypadanie spowodowane jest okresem jesiennym :( Ale jakby nie było, to na razie nie mam odwagi by wziąć do ust chociażby jedną tabletkę palmy.

Dla porównania poniżej moje zdjęcia jeszcze sprzed wakacji, gdzie moje włosy były dużo gęstsze:


Podsumowując:
Włosy jak zwykle urosły mi 1,0 cm/m-c, mimo dodatkowego stosowania przez cały lipiec drożdży, a później od sierpnia witaminek Merz Special i oczywiście cały czas diety bogatej w owoce, siemię lniane i pestki dyni.
Jeżeli chodzi o stosowane kosmetyki, to pełną listę znajdziecie w moim "Dzienniku".

Ogólnie - te wakacje były niesamowicie wyczerpujące dla moich włosów.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz