środa, 6 kwietnia 2016

Sucha zewnętrzna warstwa włosów - jak sobie z tym poradzić?

Witajcie :)

Dziś chciałabym Wam opisać problem, z którym się zmagam chyba odkąd pamiętam, a mianowicie dotyczący suchej, zniszczonej i puszącej się zewnętrznej warstwy włosów.  

Przerabiałam mnóstwo kosmetyków: olejów, masek, odżywek, itp. (tu odsyłam Was do mojego kosmetycznego pamiętnika, prowadzonego co miesiąc).
Niestety, wierzch włosów wciąż się puszy i jest suchy, podczas gdy włosy od spodu są gładkie i lśniące.
I naprawdę już nie wiem jak mam wygładzić i "uzdrowić" tą zewnętrzną warstwę, która szpeci wygląd moich włosów. 

Zaczęłam się więc doszukiwać głębszych przyczyn tego stanu rzeczy niż tylko stosowanie być może niewłaściwych kosmetyków.





Po pierwsze, jak widać na zdjęciach moje włosy nie są już farbowane od wielu miesięcy (ostatnie farbowanie lipiec 2014, czyli 20 miesięcy temu), a więc takie puszenie jedynie wierzchniej warstwy nie jest na pewno spowodowane tym zabiegiem.


Inną przyczyną może być nieprawidłowe nakładanie kosmetyków. Na przykład, jeśli myjemy włosy głową w dół, możemy albo niedokładnie rozprowadzać na włosach odżywki, maski, albo niedokładnie je spłukiwać. I tu niestety w moim przypadku należy wykluczyć ten problem, gdyż włosy myję różnie: czasami z pochyloną głową w dół, a czasami normalnie na prosto.


Jeszcze inną przyczyną takiego stanu włosów mogą być błędy w stylizacji. I tu większość rzeczy też wykluczyłam, gdyż nie używam prostownicy (no może zdarza mi się raz na 2-3 miesiące), a włosy suszę z pochyloną głową w dół, albo dzieląc włosy na dwie warstwy.
Jedyną zbrodnią, ale też popełnianą bardzo, bardzo rzadko, tylko na wielkie wyjścia, jest tapirowanie włosów tuż przy skórze by nadać im objętości i spryskiwanie ich lakierem. Więc tu nie sądzę, żeby taki "wyskok" raz na kwartał przyczynił się aż do takiego stanu mojej zewnętrznej warstwy włosów.


Wiadomym też jest, że zewnętrzna warstwa włosów jest szczególnie narażona warunki atmosferyczne, ale tego niestety nie jestem w stanie w 100% wyeliminować, choć staram się latem chronić włosy przed przegrzaniem, wysuszeniem czy rozjaśnieniem, a zimą chodzę tylko w miękkich czapkach.


Kolejną przyczyną zniszczeń może być ocieranie zewnętrznej warstwy włosów w nocy o poduszkę, przez co również mogą się bardziej puszyć. I tu podejrzewam, że może coś w tym być, choć mam flanelową, mięciutką poszewkę i może jedynie samo przyciskanie włosów głową  do poduszki i ich takie podgrzewanie może powodować zniszczenia.
Próbowałam wiązać włosy w koczek, ale wówczas rano bolała mnie skóra głowy, a fryzura po rozpuszczeniu takiego koczka też raczej nie nadawała się do wyjścia z domu, gdyż włosy przy skórze były proste, dalej pojawiało się wielkie wybrzuszenie, a na samym końcu takie tam kręciołki.
Również warkocz się nie sprawdził, gdyż włosy po nim były jeszcze bardziej sianowate.
Zatem staram się w nocy przekładać włosy tak, by jak najmniej na nich leżeć.


A może któraś z Was miała podobny problem, którego skutecznie się pozbyła i mogłaby mi coś doradzić?



8 komentarzy:

  1. Niestety mam podobny problem i nijak nie umiem sobie z nim poradzić :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Również miałam ten problem :) Dla mnie pomogło używanie cięższych olejów na wierzchnią warstwę, np oliwy. Po myciu podnoszę głowę w górę, rozczesuję włosy palcami i staram się nałożyć najwięcej odżywczej maski ja wierzchnią warstwę - zazwyczaj jak myłam włosy głową w dół to tam za bardzo maski i odżywki nie docierały. To samo możesz zrobić z odżywką b/s. Serum silikonowe również pomaga ujarzmić puch :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten sam problem, a myślałam że jestem jakąś ofiarą losu. Ciągle mnie to denerwuje, bo pod spodem moje włosy są na prawdę piękna, a na górze już dosyć sztywne... Całkiem fajny blog, będę wpadać częściej! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Patrząc na starsze notki i zdjęcia Twoich włosów, wnioskuję, że masz włosy falowane, a nie proste, stąd mogą się puszyć. Moje w połowie nie kręcą się tak jak Twoje, a po wysuszeniu na prosto wygladają podobnie. Ciężko z takich włosów zrobić mega prostą, gładką taflę, może cięcie na prosto? Natalia z Blondhaircare mimo lekko falujących włosów przy cięciu na prosto osiąga niezłe efekty. Laminowanie włosów żelatyną moje wlosy ładnie wygładza, by nosić je na prosto, jednak ja najczęściej stawiam na koka slimaka.
    Powodzenia w zapuszczaniu naturalnych wlosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako dziecko mialam proste wlosy, jako nastolatka falowane, a na studiach zaczely mi sie fajnie krecic. Pozniej liczne farbowania i rozjasniania sprawily, ze wlosy staly sie falowane, a obecnie spodnia warstwa jest zupelnie prosta, natomiast zewnetrzna sie puszy i niesfornie wywija.
      U mnie laminowanie wlosow zupelnie sie nie sprawdzilo - uzyskalam jeszcze wiekszy przesusz i niesfornosc.

      Usuń
    2. U mnie laminowanie tez nie zawsze dawało fajne efekty, przełomem był sposób z bloga sophie czerymoja, z dodaniem oleju i odżywki do żelatyny, ale tez nie mogę tego zabiegu wykonywac za czesto.
      Rozumiem lęk przed fryzjerem, ja sama tez obcinam sobie włosy ;)
      Może to puszenie to pozostałość po wczesniejszych zabiegach i nie pozostaje nic innego jak czekać aż odrosną (mimo, że farbowałaś dawno temu, to w całosci nie są naturalne).
      Jak ktos pisał wyżej, spróbuj użyc ciezszych olejów na wierzchnią warstwę lub po prostu większej ilości oleju.
      Mycie włosów lekką odzywką rozprostowuje moje fale i wygładza włosy.
      Naprawde widzę podobienstwo naszych włosów, mam nadzieje, że którys ze sposobów pomoże, powodzenia!

      Usuń
  5. Myślę, że tak jak ktoś u góry napisał - ciecie włosów na prosto mogłoby dużo zdziałać. Ja mam falowane włosy i mi pomogło, jednak teraz walczę z przesuszeniem po hennie ale mam nadzieję ze szybko minie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od ponad roku obcinam sobie wlosy sama nozyczkami Jaguar i niestety nie jestem w stanie uzyskac innego efektu :(
    Fryzjerow omijam szerokim lukiem, bo nigdy nie natrafilam na takiego, ktory obcial by mi koncowki dokladnie tyle ile chce, a przytym jeszcze nie pocieniowal zewnetrznej warstwy wlosow.
    Moze za miesiac, jak bede u siostry na chrzcinach jej malenstwa, to znajdziemy chwile by zrobic jakies ciecie ;)
    Ale szczerze mowiac, to u mnie ciecie na prosto sprawi tylko tyle, ze konce beda wygladaly na gestsze, a stan ich zewnetrznej warstwy sie nie zmieni :( i tu odsylam do moich wlosowych aktualizacji z drugiej polowy 2014 roku, gdzie mialam wlasnie wlosy obciete na prosto.

    OdpowiedzUsuń