sobota, 8 marca 2014

Po wizycie u fryzjera i jak pozbyłam się kolejnych włosowych zniszczeń

Cześć Dziewczyny :)

Dzisiaj przed Wami efekt drugiej w tym roku wizyty u fryzjera i jednocześnie prezentacja pozbycia się przeze mnie kolejnych włosowych zniszczeń.

Dodam, że dobra fryzjerka jest naprawdę w stanie zdziałać z naszymi włosami cuda. Oczywiście nie ujmując roli dobrze dobranej pielęgnacji :)

Zresztą same oceńcie:

Moje włosy dzisiaj (08.03.2014)


A tak moje włosy wyglądały dokładnie miesiąc temu (08.02.2014):



Zapewne jak pamiętacie, moje włosy w lutym trochę przeszły, jak okropny przesusz po produktach Eveline (KLIK) czy farbowanie pianką Wella (KLIK). Ale powrót do moich ulubionych produktów Artego i przejście na maski Kallosa (o tych produktach wkrótce) oraz dzisiejsza wizyta u całkiem nowego fryzjera, doprowadziła mnie do naprawdę ogromnej przemiany włosowej. 
Co prawda kilka centymetrów uciekło, ale warto było :) Nieprawdaż ;)?



7 komentarzy:

  1. Oj warto, warto :) Stan Twoich włosów niesamowicie się poprawił. Aż jestem ciekawa co się będzie tu działo za miesiąc ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale pięknie teraz wyglądają. Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać, że różnica jest ogromna. W zeszłym miesiącu włosy wyglądały trochę jak sianko. Ale teraz jest naprawdę świetnie. Jednak wizyty u fryzjera czasem naprawdę się przydają. No i kolor! Bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Łaaał! Chociaż upłynął tylko miesiąc, poprawa niesamowita! :)
    Radi

    OdpowiedzUsuń
  5. ślicznie teraz wyglądają :))

    OdpowiedzUsuń