niedziela, 31 sierpnia 2014

Moje włosy po Garnier Color Sensation 5.0

Dzisiaj przed Wami moja totalna włosowa rewolucja i powrót do korzeni :) 
czyli o tym jak przeszłam od wszystkich odcieni blondów i rudości do włosów w kolorze prawie naturalnym.
A to wszystko za sprawą nieudanej wizyty u fryzjera i bycia przez chwilę bardzo jasną blondynką :/

Ale zacznijmy od samego początku: pod koniec lipca wybrałam się do fryzjera by ufarbować odrosty i zanim się obejrzałam wyszłam od fryzjera jako typowa blondynka, gdzieś pewnie na poziomie 11, zamiast 7 :( Chyba Pani fryzjerce musiało się nalać za dużo wody utlenionej, bo oprócz bardzo jasnego blondu, moje włosy już następnego dnia wyglądały jak "kupa siana" :(
Oczywiście od razu, po modelowaniu i prostowaniu włosów, było całkiem, całkiem - powiedziałabym, że nawet ładnie...ale już wieczorem nie za bardzo mogłam się rozpoznać w lustrze, a następnego dnia wyglądałam już jak koszmar.
Nie zastanawiając się długo, szybko podjechałam do drogerii i mając już dość ostatnich przygód z farbowaniem włosów, mój wybór padł na kolor, który miał przypominać moje naturalki, czyli na Garnier Color Sensation na poziomie 5.0:


Farbę na włosach trzymałam 40 minut i po spłukaniu farby przed lustrem stanęłam jako typowa czarnulka (wybaczcie tylko, że nie mam zdjęć z bycia blondynką, ale w tym całym koszmarze nawet nie pomyślałam by robić sobie fotki):



 A tu moje włosy w czerwcu i w lipcu - przed farbowaniem:


Ogólnie jestem zadowolona z farby Garnier Color Sensation. Choć dawno nie miałam tak ciemnych włosków i cały czas przyzwyczajam się do swojego nowego look'u ;)

1 komentarz:

  1. Wow, nie lubię farb Garniera, ale u Ciebie kolor wyszedł bardzo ładny ;)

    OdpowiedzUsuń