wtorek, 19 maja 2015

Cuda się zdarzają - wielka przemiana w ciągu jednej nocy

Jak zapewne wiecie, ostatnio walczę z ogromnym przesuszem włosów (szczegóły TU i TU).
I naprawdę byłam zrozpaczona, gdyż naprawdę nic im nie pomagało, a z każdym zabiegiem pielęgnacyjnym było coraz gorzej :( i tak też było wczoraj wieczorem....

Zaraz po przyjściu z pracy, nałożyłam na zwilżone wodą włosy moją kosmetyczną nowość - maskę z miodem gryczanym i jagodami Babci Agafii, a na to odrobinę oliwki Bambino.
Zawinęłam włosy w koczek i tak chodziłam około 3-4 godzin. Następnie włosy umyłam szamponem z bursztynem Farmony, który znalazłam gdzieś na dnie mojej kosmetycznej szafki ;) i jeszcze na chwilę (dosłownie minutkę) nałożyłam maskę z miodem gryczanym i jagodami Babci Agafii.
Tak umyte włosy pozostawiłam do samodzielnego wyschnięcia.... i niestety z każdą minutą wyglądały coraz gorzej - moim oczom ukazało się masakryczne siano, a końcówki wyglądały jak typowe zniszczone miotełki :( Rozczesałam je, ale było jeszcze gorzej :/

Zaczęłam więc chodzić po domu i się intensywnie zastanawiać co mogę z tym zrobić - wiedziałam, że ostatnio nawet nakładanie olejku nie pomagało, więc wyciągnęłam z szuflady różową mgiełkę Kallosa i spryskałam nią włosy, omijając skórę głowy. Jeszcze raz je rozczesałam i pozostawiłam do wyschnięcia.
Gdy były już lekko wilgotne, nawinęłam je na noc, na dwa średniej grubości papiloty i położyłam się do łóżeczka (mój ukochany wyjechał w delegację, więc mogłam sobie pozwolić na taki "babciny" look :D).

Rano zdjęłam oba papiloty i lekko palcami rozbiłam dwa grube loki na dużo mniejsze. Jednakże włosy wyglądały średnio - nadal były lekko przesuszone.
I cud pojawił się zaledwie 30 minut później, kiedy loki jeszcze bardziej się rozluźniły i włosy, niczym cud, stały się mięsiste i błyszczące, zresztą same zobaczcie :)

*przepraszam tylko za jakość dzisiejszych zdjęć, ale mój ukochany musiał wziąć ze sobą aparacik, a moja komórka, jak widać na załączonych zdjęciach trochę przekłamuje kolory




A tak wyglądały moje włosy jeszcze kilka dni temu:



Cuda jednak się zdarzają :D
Ciekawa jestem czy uda mi się powtórzyć ten cud w kolejnych dniach....

Do zobaczenia wkrótce :)

21 komentarzy:

  1. Cudowne! <3 jaka różnica :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne... i sukienka świetna :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No bo Twoje wlosy juz dawno wołały"zakrec nas" hehe :) Nie ma co na sile robic z nich prostych,kiedy sa piekne kreciołki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie tez tak uważam , to wcześniejsze siano na głowie było prawie takie samo jak moje loki rozczesane szczotką ;) teraz sa piękne

      Usuń
    2. może spróbuj z któryms myciem takie coś : po spłukaniu juz maski odżywki czy co tam stosujesz na całkiem mokre włosy wgnieć kosmetyk do układania loków czy to jakis żel czy cos takiego , ugniataj głową do dołu i juz ich nie rozczesuj , mi sie wydaje jak tak ogladam ten internet od chyba 4 lat że czesto dziewczyny które maja suche sianowate włosy nie zdaja sobie sprawy z tego że maja włosy krecone czy falowane i zamiast się z nimi obchodzić w odpowiedni sposób to je czesza po ileś razy i szczotkuja i robią sobie siano na głowie na własne życzenie nieświadomie , a włosy kręcone zazwyczaj sa suche z natury , czym większy skret tym większa porowatość i susza

      Usuń
    3. Rzeczywiście kiedyś miałam kręcone włosy - loczki zaczęły mi się tworzyć jakoś na studiach, a później poprzez liczne farbowania zwyczajnie się przestały i teraz nawet bez rozczesywania przypominają jakiś nieład - w niektórych miejscach są proste w innych falowane. Loczki mam tylko wtedy kiedy nawinę je na papiloty czy użyję lokówki (akurat lokówki unikam, więc tak kręcę je może raz na rok).

      A jeżeli chodzi o stylizację, to próbowałam powyższych metod i raczej wychodzi artystyczny nieład niż kręciołki ;) ale od czasu do czasu chodzę w takim "czupiradełku" ;)

      Usuń
    4. a może jeszcze też cos takiego co dziewczyny niektóre chwalą - koczek ślimaczek ? - jeden czy kilka nawet - może się dzieki temu jakby tak na mokre zrobić wygładza i pokręca albo choć pofaluja ładnie ? mam wrażenie że masz podobne włosy do henrietty :)

      Usuń
    5. Z koczkiem próbowałam, ale to akurat nie dla mnie. Niby jak nakładam jakieś maski, odżywki, olejki, to zwijam je w koczek, ale później boli mnie głowa, podobnie z koczkiem na noc - nawet najluźniejszy mnie męczy :(
      Koczek jest fajny max. do 2 godz., ale i nawet wtedy włosy są nieestetycznie odgniecone na linii górna część włosów a dolna.
      Widziałam jak pięknie wyglądają włosy po koczku u sophie czerymoja - Ola z ciemnymi włosami :) ale mi się nigdy nie udało osiągnąć takiego efektu :/ Tak więc zostaje tylko warkocz albo papiloty, gdy jestem sama w domu ;) Czasami jeszcze nakręcam je na twistera, ale efekt taki sam jak przy najzwyklejszym koczku.

      Jedynie mogę potwierdzić, że każde zawinięcie włosów, rzeczywiście je zmiękcza, wygładza i podkręca :)

      Usuń
    6. Różnica jest mega, super fale. Podpinam się do dziewczyn wyżej, kręć włosy, a co do koczka powiem tak, próbuj, próbuj, próbuj. Ja tez mam wlasnie takie fale i dluuugo kok ślimak nie dawał satysfakcjonującego skrętu, ale od jakiegoś czasu zaczelo mi wychodzić :) Nie poddawaj się :)

      Usuń
  4. Jakie ładne włosy! Kurczę, chyba wypróbuję kiedyś Twój cud! :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Też niezmiernie się cieszę, że po niemalże dwóch tygodniach walki, udało mi się wyczarować coś takiego w jedną noc :)

      Usuń
  6. To faktycznie cud :D Szkoda, że u mnie się takie nie zdarzają :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Łoooo... wyglądają teraz fenomenalnie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, niesamowita zmiana, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie cud :O moje włosy nie przeżyły takiej przemiany nigdy haha

    hairoutine.com

    OdpowiedzUsuń