środa, 17 lipca 2013

Puder mineralny – moja pierwsza produkcja

Jako początkująca wielbicielka produktów naturalnych i jednocześnie jako osóbka walcząca od ponad 10-ciu lat o gładką buźkę, postanowiłam zrezygnować z wszelkich chemicznych podkładów i zaopatrzyć się w pudry mineralne. Poza tym szukałam też czegoś co zawiera filtry, a nie jest kremem. Gdyż jak dotąd nie znalazłam kremu, który by mnie nie zapychał :(

Po zapoznaniu się z Waszymi opiniami, szczególnie z opiniami Italiany (www.italianablog.com), padło na Kolorówkę (www.kolorowka.com) i na składniki do wykonania pudru mineralnego chroniącego przed negatywnymi skutkami działania słońca (KILK).

Zestaw zawierał:
  • SericiteMica&MirystynianMagnezu – 4,2 g
  • tlenek cynku mikronizowany 100-110 nm – 2,4 g
  • dwutlenek tytanu - 1,2 g
  • stearynian magnezu - 1 g
  • puder jedwabny mikronizowany - 1 g
  • alantoina - 0,2 g
  • pigment - tlenek żelaza w odcieniach brązu ~ 5 ml -> tu wybrałam tlenek morelowy i w gratisie otrzymałam dodatkowo tlenek pastelowy,
  • zestaw pigmentów po ~ 1,2 ml: zieleń chromowa, czerwień żelazowa, żółcień żelazowa,   błękit ultramarynowy
  • pudełko na puder sypki z sitkiem 40 ml
  • torebki strunowe - 2 szt.


Składniki dodatkowe, w które też się zaopatrzyłam:
  • puder perłowy – 0,6 g
  • Ronasphere – 0,6 g (polecany w przypadku cery tłustej).


Dodatkowo, w Pepco nabyłam moździerz w cenie 9,99 zł :)



Gdy otrzymałam paczuszkę, natychmiast zabrałam się do mieszania ;) zgodnie z załączoną instrukcją.



Oczywiście podczas sporządzania puderku, co chwila sprawdzałam na twarzy i dłoni kolor, dodając po troszku tlenków brązowych i pigmentów (żółtego i czerwieni żelazowej) aż do uzyskania koloru odpowiedniego do mojej karnacji.

I oto efekty – tak wygląda moje dzieło:


A jak sprawdził się na twarzy ten puder?
Otóż, od razu po nałożeniu na twarz, kolorystycznie wyglądał dobrze i ładnie się rozprowadzał. 
Niestety miał trzy wady, które sprawiły, że nie do końca byłam zadowolona z tego dzieła: miał słabe krycie, ciemniał na twarzy już po godzinie od nałożenia i w ciągu dnia wyglądałam jak spalona solarium :(  a twarz intensywnie błyszczała się już po 2 godzinach.

Poprosiłam więc o pomoc sklep Kolorówka.com i natychmiast otrzymałam wyczerpującą i bardzo miłą odpowiedź: 

Pani Patrycja z Kolorówki doradziła mi bym dodała odrobinę krzemionki (1-1,2 g), zwiększającej wchłanianie sebum, oraz trochę dwutlenku tytanu (max. do 2,9 g) i węglanu wapnia (0,6 g) zwiększających krycie. Wszystkie te składniki też miały się przyczynić do rozjaśnienia podkładu.


Natychmiast po otrzymaniu paczuszki, zabrałam się do kolejnego mieszania. Do mojego dotychczasowego pudru dodałam całość zamówionych składników:
- Dwutlenek tytanu - dyspersja, 3 g
- Weglan wapnia, 2 g
- Krzemionkę Spherica P-1500, ~5 ml.


I dodatkowo wsypałam bazę Blend Nude, gdyż tym razem puder wyszedł zbyt jasny i kolor stał się jakby ziemisty.

A jak teraz po tej całej modyfikacji sprawdza się na twarzy ten puder?
Otóż, od razu po nałożeniu, jak i w ciągu dnia, kolorystycznie wygląda bardzo dobrze. Idealnie również rozprowadza się na mojej buźce. Ma też dużo lepsze krycie. Najbardziej jednak zachwyca mnie, to że teraz twarz zaczyna się błyszczeć dopiero po 4 godzinach od nałożenia, czego nigdy wcześniej w życiu nie udało mi się osiągnąć (zwykle już po 1-2 godzinach twarz się mocno świeciła). Oczywiście też wszystko zależny jaki krem nałożymy przez zrobieniem sobie make-up'u (w moim przypadku np. nałożenie kremu z filtrem bardzo przyspiesza przetłuszczanie się cery i tu np. nałożenie mojego nowego puderku na twarz posmarowaną wcześniej kremem skraca czas bez błysku z 4 do 2 godzin).
Największą jednak zaletą tego pudru jest jego lecznicze działanie - już następnego dnia po jego zastosowaniu zauważyłam, że twarz się znacznie wygładziła, a przykre niespodzianki się wysuszyły. 
Teraz jest to mój ulubiony puder (obok Manhattana Clearface)

 

a wraz z opakowaniem po rozświetlającym pudrze z Avonu stanowi moje nieodłączne wyposażenie torebki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz